Otwórz menu główne

2010-09-24: Politycy w Internecie: wywiad z blogerką Justyną Frankel

piątek, 24 września 2010

Internet służy politykom przede wszystkim do kreowania własnego wizerunku, jednakże często obraz w nim tworzony ma się nijak do rzeczywistości. Z Justyną Frankel, blogerką i dziennikarką obywatelską rozmawia Jarosław Zieliński:

Jak widzisz polskich polityków w Internecie?

Justyna Frankel: Śledzę kilku polityków na Twitterze i czytuję ich blogi. Ogólnie każdy z nich wychodzi z założenia, że podstawą dobrej prezencji w tym medium jest uprawianie propagandy sukcesu.

Na przykład Wojciech Olejniczak kampanię wyborczą prowadzi między innymi na Twitterze. Oznajmia wszem i wobec gdzie będzie, a potem lakonicznie stwierdza, że spotkanie się udało. Nie wiem, czy się udało, ponieważ o jego przebiegu już nie informuje. Natomiast na swoim blogu bardzo często wytyka błędy partii rządzącej i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że zaraz po tym informuje o projektach SLD. I to może też nie byłoby dziwne, gdyby nie fakt, że SLD miało dwie kadencje aby wykazać się umiejętnością rządzenia i tworzenia właściwych ustaw.

Internet służy politykom przede wszystkim do kreowania własnego wizerunku, jednakże często obraz tworzony w tym medium ma się nijak do rzeczywistości.

Co sądzą internauci o polskich politykach?

Opinii internautów jest tyle, ilu ich samych. Najczęściej oczywiście opinie zależne są od poglądów internautów oraz tego, jaką opcję popierają.

Cieszy mnie zaangażowanie użytkowników Internetu w politykę, szczególnie młode pokolenia. Jednak często poziom wypowiedzi pozostawia wiele do życzenia. Bardzo miło prowadzi się dyskusję z kimś, kto ma określone poglądy i umie argumentować swoje przekonania. Rzecz się ma inaczej, gdy ktoś popiera polityków jednej opcji i nie potrafi nic więcej powiedzieć, najwyżej obrzucić błotem kogoś o innych poglądach. Niestety tych drugich jest więcej. Zatem mamy bandę internautów, którzy – w ramach braku argumentów i przekonania, że głośniej znaczy lepiej – potrafią ubliżać, na przykład pani prezydentowej.

Ogólnie stwierdzam jednak, że opinie internautów o polskich politykach są bardzo negatywne. Częściej można spotkać wyrazy niezadowolenia z tego, w jaki sposób jest prowadzona polska polityka. Politycy są krytykowani za swoje wypowiedzi i postawy wobec tych, którzy ich już wybrali.

Czy można w Polsce wypromować kandydata tylko w Internecie?

Oczywiście, że można. Przykładem może być Kononowicz, którego nazwisko zostało przez Polaków bardzo dobrze zapamiętane. Inną kwestią jest to, czy taka promocja da szansę na wygraną w wyborach.

Innym przykładem może być na przykład Janusz Palikot. Przecież to, co pisze na swoim blogu, odbija się bardzo szerokim echem w innych środkach komunikacji. Oczywiście treść jego wpisów bywa niekiedy bulwersująca, niekiedy na pograniczu dobrego smaku, ale należy przyznać, że praktycznie każdy bloger po to prowadzi bloga, by móc pisać o tym, o czym myśli i tak jak myśli. Kwestią sporną jest to, czy wypada to politykowi. Jednak sądząc po popularności Palikota, nawet Janusza Korwina-Mikke, który również udziela się w Internecie, jest to możliwe.

Jak politycy radzą sobie w mediach społecznościowych?

Posiadanie profilu w serwisie społecznościowym, czy też prowadzenie bloga przez polityków często jest wielkim nieporozumieniem. Owszem, użytkownicy portali społecznościowych dodając sobie polityka do znajomych mogą w ten sposób zamanifestować swoje poparcie dla niego lub też wyrazić swoje przekonania polityczne. Jednakże na tym się kończy. Prowadzenie takiej działalności poza przekazywaniem informacji nic więcej nie wnosi.

Autorzy blogów zwykle nie polemizują z czytelnikami. Wiele bardzo ciekawych komentarzy i dociekliwych pytań pozostaje bez odpowiedzi. Jeszcze częściej kontami polityków zarządzają osoby trzecie w ramach promowania polityka, co sprawia, że zaczynam się zastanawiać, na czym taka aktywność w Internecie ma polegać. Taki Napieralski w trakcie kampanii prezydenckiej pisał o sobie Grzesiek, lubię serfować – i co z tego? Takich jak on, również wśród polityków jest cała masa.

Aktywność polityków w tych mediach sprowadza się do minimum i jest to jednostronna komunikacja. Polityk mówi, ja komentuję, on nie czyta. Z jednej strony wspaniale, że mamy możliwość „rozmowy” z politykiem, z drugiej jest to tylko możliwość teoretyczna, bo w praktyce, albo po drugiej stronie jest ktoś inny, zarządzający jego kontem, albo jest polityk, który może i zbiera opinie wyborców, jednak nie podejmuje z nimi dyskusji.

Wielu polityków ma swój profil na Facebooku i wielu fanów, również takich, którzy prowadzą promocję ich wizerunku. Fora, portale społecznościowe, blogi, dziennikarstwo obywatelskie – Internet stwarza wiele możliwości zaistnienia, stania się osobą popularną, rozpoznawalną. Promocja w Internecie jednak jest łatwiejsza dla tych polityków, których nazwisko jest już w jakiś sposób kojarzone i rozpoznawalne.

ŹródłaEdytuj