2008-08-14: Tbilisi: atmosfera jak w 1938 r.

czwartek, 14 sierpnia 2008
World map blank with blue sea.svg

W Tbilisi odbyła się wspólna konferencja prasowa przywódców Europy Wschodniej i Gruzji. Lech Kaczyński mówił o potrzebie większego zaangażowania Stanów Zjednoczonych. Razem z prezydentem Litwy Valdasem Adamkusem porównali zaistniałą sytuację do atmosfery konferencji w Monachium w 1938 roku.

"Skąd się bierze przekonanie niektórych o szczególnym prawie Rosji do godności?" - pytał Lech Kaczyński. "Dlaczego największe państwa europejskie sugerują, jakoby Rosja miała tego rodzaju prawa? Dlaczego Rosja może komuś dawać nauczki? To rzecz, którą trzeba odrzucić i dzisiaj jest dobra okazja, żeby to powiedzieć" - mówił Kaczyński.

"W XXI wieku nie potrzeba nam nowego Monachium. Daladier i Chamberlain mieli dobre zamiary, ale próby ugłaskania Hitlera nie przyniosły dobrych konsekwencji" - mówił Valdas Adamkus. Oceniając sytuację na Kaukazie prezydent Polski jak i prezydent Litwy mówili jednym głosem, porównując wydarzenia do konferencji w Monachium (1938), która miała zapobiec wybuchowi kolejnej wojny, ale nie zapobiegła.

"To ważne słowa, ważne porównania" - podkreślił Kaczyński, zwracając się jednocześnie do USA. "Jeśli nasz wielki sojusznik chce dalej pełnić rolę światowego lidera, to tutaj jest miejsce, żeby to udowodnić" - mówił dodając, że "nic nie złamie naszej solidarności".

Działania Rosji skrytykowali także inni politycy obecni na konferencji. Jak mówił Adamkus, "jesteśmy tu, bo mamy obowiązek wspierać praworządnie wybrany rząd gruziński. Wzywam wspólnotę międzynarodową, abyśmy zgłębili ten problem do końca. Jestem zdania, że wszystkie jednostki okupacyjne powinny wycofać się z tego kraju i być zastąpione przez prawdziwe siły pokojowe".

Ważną rolę mediów w konflikcie i w jego relacjonowaniu podkreślał prezydent Estonii - Tomas Hendrik Ilves. "Nie pozwólmy aby tę sytuację traktować jako sytuację, która ma miejsce w małym, odległym kraju, o którym nic nie wiemy. Jeśli nie sprzeciwimy się tej agresji, to okaże się, że żyjemy w zupełnie innym świecie, niż się nam wydawało" - zakończył Ilves.

ŹródłaEdytuj