2007-08-23: Sejm uchylił immunitet posła Łyżwińskiego.

czwartek, 23 sierpnia 2007


Sejm uchylił immunitet posłowi Stanisławowi Łyżwińskiemu oraz wyraził zgodę na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie.

Za zgodą na aresztowanie głosowało 327 posłów, przeciw 68, 9 wstrzymało się, natomiast za uchyleniem immunitetu głosowało 392 posłów, przeciw 10 a 2 wstrzymało się. Ludwik Dorn zaraz po głosowaniu przekazał prokuraturze obie uchwały Sejmu.

Wniosek o aresztowanie posła złożyła łódzka prokuratura. W Łodzi prowadzone jest śledztwo w sprawie tzw. seks-afery w Samoobronie. Byłemu posłowi mają być postawione jeszcze inne zarzuty, takie jak np.: gwałt, wielokrotne wykorzystywanie seksualne Anety Krawczyk czy podżeganie do porwania przedsiębiorcy. Grozi mu za to wyrok do 10 lat pozbawienia wolności.

Janusz Maksymiuk po przeprowadzonym głosowaniu dotyczącym uchylenia immunitetu Łyżwińskiemu zwrócił się do Sejmu z wnioskiem o przerwanie obrad do jutra. Sejm nie uwzględnił prośby.

"To jest szok. Widać, że marszałek Sejmu bardziej szanuje swojego psa niż człowieka, bo każdy poseł ma prawo do obrony, a poseł Łyżwiński został tego prawa pozbawiony. Mam nadzieję, że posłowie, którzy dziś podnieśli rękę za aresztowaniem zostaną ukarani przez Boga" - powiedziała Danuta Hojarska, Samoobrona.

Poseł Łyżwiński ze względu na pobyt w jednym z gdańskich szpitali nie był obecny podczas obrad Sejmu.

"Jeżeli ktokolwiek z układu rządzącego mówi dziś, że w Polsce mamy demokrację, to jest wielkie nieporozumienie. Podejrzewam, że gdybym był dzisiaj w prosektorium, to też by w to nie uwierzyli i głosowali za uchyleniem immunitetu i aresztowaniem" - powiedział dziś Łyżwiński. Były poseł przypomniał, że od ujawnienia seks-afery deklarował, że sam zrzeknie się immunitetu.

"Tymczasem wielki strach ogarnął tych, którzy boją się tego, co mam do powiedzenia. I dlatego postanowiono, żebym nie mógł w Sejmie wystąpić, bez względu na to, czy jestem w stanie, czy też nie" - stwierdził oraz dodał, że posiada dokumenty, które "odtworzą całą drogę seksafery, kto ją finansował, kto za tym stał".

Na temat ewentualnego aresztowania były poseł powiedział: "Człowiek, który mówi, że niczego się w życiu nie boi, to nie do końca ma dobrze ze zmysłami. To jest sprawa typowa polityczna. Pójść do więzienia za politykę w rzekomo IV RP to może nie przyjemność, ale pewna satysfakcja. Tu chodzi o metodę tego typu: areszt, przetrzymywać 3-4 lata, nie przesłuchiwać i w ten sposób niszczy się polityka".

Źródła

edytuj