Otwórz menu główne

2008-08-14: Prasa: Rosja wyszła zwycięsko, a Zachód został upokorzony

czwartek, 14 sierpnia 2008
Świat
World map blank with blue sea.svg

Szef brytyjskiej dyplomacji David Miliband oskarżył Rosję o "jawną agresję" przeciwko Gruzji. Ostrzegł też, że Rosja może narazić się na poważne konsekwencje polityczne, jeśli nie zadba o spełnienie swych międzynarodowych zobowiązań. Brytyjskie media mają odmienne zdanie: "Rosja wyszła zwycięsko, a Zachód został upokorzony".

"Widok rosyjskich czołgów, wjeżdżających przez granice na ziemie suwerennego kraju, przejmuje mrozem wielu ludzi" - mówił brytyjski minister spraw zagranicznych w wywiadzie dla radia BBC. "To nie w ten sposób winny układać się stosunki międzynarodowe w XXI wieku" - dodał brytyjski dyplomata.

Miliband podkreślił, że na nieformalnym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych krajów europejskich na początku września zostanie podjęta decyzja o przyszłości rozmów nad zacieśnieniem stosunków z Rosją. "Szefowie dyplomacji zdecydują na tym posiedzeniu, czy kontynuowane będą - i w jaki sposób - rozmowy na temat porozumienia o partnerstwie i współpracy z Rosją" - powiedział.

Brytyjskie media twierdzą, że w wyniku konfliktu w Gruzji Zachód został po prostu upokorzony. W dzienniku "Independent" można przeczytać: "Rosja wróciła. Taki jest bezdyskusyjny wynik sześciodniowej wojny w samym sercu Europy, która być może zmieniła na zawsze granice jednego z państw. Zależne od rosyjskiej dobrej woli i gazu Stany Zjednoczone i Unia Europejska doznały upokorzenia. (...) Za jednym pociągnięciem Rosjanie, którzy zostali zignorowani przed inwazją w Iraku w 2003 roku i ogłoszeniem niepodległości przez Kosowo na początku tego roku, odegrali się. (...) Moskwa nie była tak znaczącym graczem na globalnej scenie od czasów Związku Radzieckiego" - napisano w dzienniku.

Natomiast w "Daily Telegraph" napisano, że Rosja zmieniła układ sił w Europie po zaanektowaniu 18% gruzińskiego terytorium, na dodatek wysuwa postulaty odnośnie porozumienia o zawieszeniu broni. "Kreml chce, by wokół Osetii Południowej i Abchazji powstała strefa buforowa, z której zostałyby wykluczone siły gruzińskie. Rosja zabiega także o traktatowe gwarancje, że Gruzja nigdy nie użyje siły, by je odzyskać. Te żądania stanowiłyby zabezpieczenie stanu rzeczy, który oznacza faktyczną aneksję tych dwóch enklaw" - można przeczytać w dzienniku.

Z kolei "Guardian" napisał, że konflikt wokół Osetii Płd. pozwolił Rosji przejąć kontrolę nad obfitującym w surowce energetyczne wybrzeżem Morza Czarnego oraz basenem Morza Kaspijskiego. "Skutki nierozważnego i ryzykownego zaatakowania przez Micheila Saakaszwilego Osetii Południowej i zmasowanej ofensywy Władimira Putina będą wielokierunkowe. W ciągu niecałego tygodnia Putin zmienił geopolityczną mapę regionu, o który rywalizują Rosja, Turcja i Iran". Zdaniem dziennika "Saakaszwili będzie miał teraz trudności z utrzymaniem stanowiska, Europejczycy są już podzieleni i narażeni na zarzuty niezdecydowania i nieudolności. Różnice zdań co do Gruzji i Ukrainy w łonie NATO zwiększą się. Amerykańska polityka w regionie doznała poważnego niepowodzenia. Zachodnia polityka energetyczna wydaje się zaś rozłazić w szwach".

ŹródłaEdytuj