Otwórz menu główne

2007-11-10: Żużel: Pedersen o swoich planach na przyszłość

sobota, 10 listopada 2007

Wywiad z Nickiem Pedersenem, duńskim żużlowcem, zawodnikiem Włókniarza Częstochowa, przeprowadził Adrian Heluszka, dziennikarz s24.pl.

Nicki Pedersen w minionym sezonie wywalczył po raz drugi tytuł Indywidualnego Mistrza Świata. W rozmowie z serwisem sportowym s24 mówi o swoich planach na przyszłość, a także ocenia ubiegły sezon.


Wielu ekspertów zgodnie twierdziło, że miniony sezon należał do Nickiego Pedersena. W czym tkwiła zatem Pańska recepta na sukces?

Ciężka praca i dobra organizacja całego zaplecza. Przed sezonem 2007 rozpocząłem poszukiwanie ludzi do swojego teamu o bardzo dużym doświadczeniu. Popracowałem również nad formą fizyczną i zrzuciłem 8 kg.

W nokautującym stylu zapewnił Pan sobie drugi w karierze tytuł Indywidualnego Mistrza Świata. Jak smakuje to tegoroczne złoto, porównując go do złota sprzed trzech sezonów?

Sezon rozpocząłem bardzo dobrze od wygranych w dwóch pierwszych turniejach. Wtedy zdałem sobie sprawę, że jestem w stanie wywalczyć tytuł. Wydaje mi się, że bardzo ciężko jest porównać oba tytuły. Pierwszy tytuł był dla wszystkich sporym zaskoczeniem. Teraz jestem już bardziej doświadczonym i ukształtowanym zawodnikiem.

W żużlowym światku krążą opinię, że czasami jest Pan jeźdźcem bez głowy, nie zważającym na zdrowie innych zawodników na torze. Jak Pan się ustosunkuje do takiego stwierdzenia?

Słyszałem dużo takich opinii, ale jestem pewien, że gdy zajrzysz w statystyki to przekonasz się, że nie jestem wykluczany częściej niż inni zawodnicy za niesportową jazdę.

Minione dwa sezony w polskiej Ekstralidze spędził Pan w barwach Marmy Polskie Folie Rzeszów. Jak Pan zatem wspomina przygodę z rzeszowskim klubem i co zaważyło na zmianie otoczenia w naszym kraju?

Dwa lata w Rzeszowie były bardzo dobre. Jazda dla tego klubu sprawiała mi wielką satysfakcję. Zawsze byłem traktowany przez ten klub bardzo przyjaźnie, a zarazem profesjonalnie.

Wiele mówiło się, że żądał Pan horrendalnych kwot za podpisanie kontraktu, dwukrotnie podbijając stawkę w porównaniu do minionych rozgrywek…

Nigdy nie słucham plotek. W żużlu masz tylko kilka lat na zarobienie pieniędzy, a pamiętaj, że jeżdżąc bardzo narażasz swoje zdrowie. To normalne i chyba każdy zawodnik zastanawia się, co będzie po zakończeniu kariery.

Uchyli Pan zatem rąbka tajemnicy i powie, w jakim klubie zobaczymy Nickiego Pedersena w przyszłym sezonie w polskiej Ekstralidze?

Nie chciałbym na razie tego komentować (wywiad przeprowadzony został kilkanaście dni temu. Obecnie wiadomo, że Pedersen startować będzie w Częstochowie dop.red)

Był to dla Pana z pewnością wyczerpujący sezon. Wobec tego chyba czas na odpoczynek…

W chwili obecnej skupiam się na tym, aby znaleźć nowych pracodawców i podpisać umowy ze sponsorami. Pod koniec listopada jadę na dwa tygodnie do Dubaju. Po powrocie rozpoczynam przygotowania do kolejnego sezonu.

Który moment z minionego sezonu utkwił Panu najbardziej w pamięci?

Było wiele pięknych chwil w minionym sezonie. Najpiękniejszą jest rzecz jasna wygrana tytułu. Mile wspominam także Grand Prix Słowenii.

Paradoksalnie, mimo dominacji na świecie, na krajowym podwórku w mistrzostwach Danii zajął Pan dopiero trzecią lokatę. To zapewne najbardziej frustrujący moment w tym sezonie dla Pana…

Mamy w Danii wielu bardzo dobrych zawodników i uważam, że porażka z Hansem Andersenem i Bjarne Pedersenem nie jest ujmą na honorze. W przyszłym sezonie będę próbował zrewanżować się i wygrać.

Jak zamierza przygotowywać się Pan do przyszłorocznego sezonu?

Po powrocie z wakacji rozpocznę pracę nad formą fizyczną, a później w lutym rozpocznę testować motocykle.

Wszyscy znamy Pana z żużlowego toru. Zapewne wielu fanów ciekawi fakt, jaką osobą na co dzień w domowym zaciszu jest Nicki Pedersen? Czy ma Pan jakieś hobby?

Na razie nie mam zbyt wiele czasu na poświęcenie się swojemu hobby. Gdy, jednak dysponuję wolnym czasem, lubię grać w golfa, jeździć na snowboardzie, a także nurkować.

Na koniec, czego można życzyć Nickiemu Pedersenowi na nadchodzące miesiące?

Ta, jak w tamtym roku dam z siebie wszystko, gdy za każdym razem będę siadał na motocyklu. Po zakończeniu sezonu trzeba będzie policzyć punkty i zastanowić się, czy było ich wystarczająco dużo.

Dziękuje bardzo za rozmowę i do zobaczenia na torze w przyszłym sezonie!

ŹródłaEdytuj